Drukuj
Odsłony: 7904

Rada WIN w Bochni

Utworzone we wrześniu 1945 r. Zrzeszenie WiN obejmowało zasięgiem działania teren całego kraju, jednakże najsilniejsze struktury nowej organizacji powstały na terenie Białostocczyzny, Mazowsza, Lubelszczyzny, Rzeszowszczyzny i w Krakowskiem. Nawet na tym tle ziemia krakowska wypadała najokazalej, gdyż na terenie dawnego woj. krakowskiego udało się stworzyć siatki terenowe praktycznie we wszystkich powiatach. Powiat bocheński w strukturach WiN podporządkowany był okręgowi (w nomenklaturze WiN-owskiej – wydziałowi) krakowskiemu wraz z powiatami brzeskim, dąbrowskim i tarnowskim. W interesującym nas okresie okręgiem dowodził kpt. Wojciech Szczepański „Bartosz”, a sprawami organizacji siatki terenowej zajmował się Zbigniew Zawiła „Rawa” – kierownik organizacyjny Okręgu. Z pomocą Wiktora Gawrylarza „Boruty” – członka grupy studenckiej WiN w Krakowie „Rawie” udało się nawiązać kontakt z Feliksem Kornasiem, podporucznikiem AK, który w czasie okupacji pełnił funkcję zastępcy inspektora powiatowego Wojskowej Służby Ochrony Powstania (WSOP) w Bochni. Kornaś był znajomym Gawrylarza z okresu partyzantki, dlatego został polecony „Rawie” jako osoba godna zaufania. Feliks Kornaś po zakończeniu wojny pracował w fabryce naczyń kamionkowych w Bochni na stanowisku buchaltera i w tej to fabryce w lutym 1946 r. doszło do spotkania, które stało się początkiem istnienia WiN na terenie Bochni. „Rawa” zaproponował Kornasiowi objęcie funkcji kierownika Rady Bochnia WiN, na co ten wyraził zgodę, przyjmując konspiracyjny pseudonim „Lis”.

Kornaś został zapoznany z założeniami ideowymi organizacji oraz poinstruowany o formach działalności, które winien rozwinąć w pierwszej kolejności. Do jego obowiązków należała budowa siatki organizacyjnej na terenie wszystkich gmin powiatu oraz stworzenie siatki informacyjnej, zbierającej dane na temat sytuacji społeczno-politycznej (działalności legalnych i nielegalnych ugrupowań politycznych, zdarzeń mających miejsce na terenie powiatu, nastrojów społecznych itp.) ale także pozyskującej wiadomości na temat przeciwnika, czyli w pierwszym rzędzie UB i MO. „Lis” jako pierwszego pozyskał do współpracy swego dawnego przełożonego z partyzantki Piotra Włoska – w okresie okupacji inspektora powiatowego WSOP o pseudonimie „Gołębiowski”, pełniącego także, w cywilnych strukturach konspiracji, funkcję powiatowego komendanta Państwowego Korpusu Bezpieczeństwa. Włosek, zatrudniony w Starostwie Powiatowym, zorganizował spotkanie z innymi kolegami z partyzantki: Józefem Laską i Stanisławem Wójcikiem. Laska, pseudonim „Dąbrowiecki”, „Grabowski” jeszcze od czasów ZWZ kierował referatem informacji i propagandy w strukturach bocheńskiej konspiracji, a Stanisław Wójcik „Kasiarz” był jego zastępcą. Obaj także byli w ścisłej redakcji biuletynu „Sygnał Podziemny”, wydawanego przez Komendę Obwodu „Wieloryb” AK. Po zakończeniu okupacji Laska znalazł zatrudnienie w referacie wojskowym, a następnie referacie aprowizacji Starostwa Powiatowego, Wójcik natomiast pracował w urzędzie skarbowym. Na spotkanie w mieszkaniu Wójcika został także zaproszony Józef Strzałka „Kora” – będący od samego początku okupacji w strukturach lokalnej konspiracji, pełniąc w nich funkcję oficera wywiadu. Po wojnie Strzałka pracował w PKP. Wywiadowcy, nie dywersanci W czasie spotkania Kornaś zapoznał zebranych z założeniami organizacyjnymi WiN-u i przedstawił zadania, jakie postawiono przed jego bocheńskimi strukturami: przede wszystkim działalność wywiadowcza (zbieranie informacji z terenu powiatu) oraz wspieranie PSL-u przed zaplanowanym na 30 czerwca 1946 r. referendum. Powołano wtedy oficjalnie do życia Radę Bocheńską Zrzeszenia WiN, która ukonstytuowała się następującym składzie:

 


Pierwszym zadaniem, które postawili przed sobą członkowie Rady, było stworzenie siatki placówek terenowych oraz sieci Informatorów na terenie całego powiatu. Osobą odpowiedzialną za zbieranie informacji w terenu miasta był Dąbrowski (w chwili obecnej brak dostępnych informacji, pomocnych do jej głębszego scharakteryzowania). Wiadomo, że WiN zdołał pozyskać informatorów w Komendzie Powiatowej MO (Zofia Staruszkiewicz i Franciszek Puchała), dzięki którym zdobyto najcenniejsze informacje. Dotyczyły one planów aresztowań nieujawnionych członków b. AK oraz działaczy PSL. Zdobyto także spis funkcjonariuszy UB, zatrudnionych w Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego oraz informacje na temat starcia UB z oddziałem „Bacy” w Bratucicach. Cennym źródłem informacji był też Adam Zaczyński, kierownik referatu społeczno-politycznego Starostwa Powiatowego, który dostarczał organizacji informacji, dotyczących stanu bezpieczeństwa na terenie powiatu. Członkami, a zarazem informatorami WiN z terenu Bochni i gmin byli też:

Łącznie Rada Bocheńska WiN (kryptonim „Spółdzielnia”) liczyła 37 osób, w tym 27 zaprzysiężonych członków i 10 współpracowników.

Obieg informacji wywiadowczych odbywał się następująco: informacje, przekazywane z samej Bochni bądź terenu przez siatkę informatorów, były przepisywane na maszynie przez członków Rady i w postaci raportów miesięcznych dostarczane do Krakowa, czym zajmował się głównie Strzałka. W lipcu 1946 r. nastąpiła reorganizacja struktur WiN-owskich, czego skutkiem stała się zmiana przynależności bocheńskiej Rady – Bochnia wraz z Brzeskiem, Dąbrową Tarnowską i Tanowem stanowiła Inspektorat „Wschód” z siedzibą w Tarnowie, skutkiem czego meldunki wywiadowcze od tego czasu były wysyłane do tego miasta. Skrzynką kontaktową był sklep „Karpaty” przy ul. Krakowskiej. Z drugiej strony do Bochni, za pośrednictwem Kornasia, docierała prasa podziemna (biuletyny WiN „Orzeł Biały”, „Niepodległość”) ulotki, broszury, które były kolportowane wśród zaufanych ludzi. Zarówno sami informatorzy jak i członkowie Rady nigdy nie byli wynagradzani finansowo lub w inny sposób za swą pracę. Jedyne środki pieniężne, jakie otrzymywali, były zwrotem ponoszonych kosztów – najczęściej wyjazdów do Krakowa lub Tarnowa. Teren Bochni był co najmniej dwukrotnie wizytowany przez dowództwo z Krakowa. W maju 1946 r. przebywał w Bochni „Rawa”, który po spotkaniu z Kornasiem zawezwał go do Krakowa na spotkanie z Mieczysławem Kawalcem „Witkowskim” – wysokim rangą działaczem WiN-u, członkiem IV Zarządu Głównego pod przywództwem płka Łukasza Cieplińskiego i wraz z nim straconym. Kawalec wyraził zainteresowanie wizytą w Bochni i spotkaniem z posłem PPS Stanisławem Żarkiem, do którego doszło pod koniec czerwca 1946 r. Poza działalnością wywiadowczo-propagandową bocheński WiN nie rozwijał innych form aktywności. Nie prowadził akcji o charakterze zbrojnym. Wiadomo jedynie, że w połowie roku do Kornasia dotarła osoba, która twierdziła, że zna miejsce ukrycia arsenału broni poakowskiej na terenie Targowiska, jednakże szef Rady nie wyraził zainteresowania ta sprawą, twierdząc, że bron jest mu niepotrzebna.


Zresztą na 1946 r. przypada największa aktywność podziemia zbrojnego na terenie Bocheńszczyzny (w samym tylko marcu zanotowano 21 incydentów zbrojnych, 31 marca w okolicach Łapanowa oddział „Salwy” zaatakował konwój PUBP i MO, wracający z zabezpieczenia wiecu agitacyjnego przed planowanym referendum, wynikiem czego zginęło 8 ubeków i milicjantów, w tym dowódca komendy powiatowej MO w Bochni, a 11 funkcjonariuszy i ochranianych przez nich działaczy partyjnych zostało rannych) i nie było potrzeba tworzenia kolejnych oddziałów zbrojnych.

Do nietypowych spraw, którymi chcieli się zając działacze WiN, była próba napisania kroniki działalności bocheńskiej AK, której żołnierze stali się w przeważającym stopniu kadrami nowej organizacji. Zamierzano w tym celu dotrzeć do archiwum po komendzie inspektoratu „Wieloryb”, w czym WiN ubiegło UB, przejmując dokumenty akowskie. „Lis” zawiesza działalność Pomimo, a może właśnie dlatego, że referendum 30 czerwca na ziemi krakowskiej, a więc także na Bocheńszczyźnie, przebiegło po myśli opozycji spod znaku PSL i WiN i mimo fałszerstw na ogromną skalę nie udało się zmazać niekorzystnego dla władz wyniku, położenie, w jakim znalazł się lokalny WiN, było coraz trudniejsze. Wiązało się to przede wszystkim z coraz sprawniej funkcjonującym aparatem bezpieczeństwa. UB ciągle poszerzało swą wiedzę operacyjną na temat działających struktur konspiracyjnych, a pomagało mu w tym ich pochodzenie. WiN został stworzony na bazie struktur akowskich (co świetnie było widać na przykładzie Bochni). Ciągle ci sami ludzie, te same kontakty, te same adresy melin i lokali kontaktowych – wszystko to powodowało, że liczba wsyp nie tylko pojedynczych ludzi, ale całych struktur rosła lawinowo. Do tego UB opanowała sztukę działań operacyjnych i coraz częściej dekonspirację podziemnych organizacji powodowali umieszczeni w nich agenci UB. O tym wszystkim wiedział dobrze Kornaś i w grudniu 1946 r., zapewne także pod wpływem oddolnych nacisków ludzi, którzy na swoich plecach czuli już oddech UB, podjął decyzję o zaniechaniu działalności. Po wysłaniu ostatniego, datowanego na grudzień raportu wywiadowczego, polecił Żabie i Arłamowskiemu spalić archiwum organizacji, przechowywane na terenie „Kamionek” sam natomiast pozostałe dokumenty zdeponował u swego brata Bolesława, który ukrył je w stodole obok domu, w którym mieszkał.

Działalność organizacji zamarła. Nikt z bocheńskich WiN-owców nie ujawnił się na podstawie amnestii, którą ogłoszono 22 lutego 1947 r. i dzięki której na terenie całego kraju wyszło z konspiracji ponad 76 tys. ludzi. Przeważył lęk przed represjami, utratą pracy. Sam Kornaś w kwietniu 1948 r. opuścił Bochnię i wyjechał do Wrocławia w poszukiwaniu lepiej płatnej pracy. Podobnie uczynił Strzałka, wyjeżdżając do Jeleniej Góry. Wydawało się, że kierownictwo bocheńskiej rady WiN-u już nigdy nie spotka się w jednym miejscu i czasie. A jednak… Długie ręce ludowej „sprawiedliwości” Do maja 1948 r. bezpieka nie miała żadnych szczegółowych wiadomości na temat organizacji i funkcjonowania WiN-u na terenie Bocheńszczyzny. Zmieniło się to po aresztowaniu Zbigniewa Zawiły „Rawy”, od którego (możemy się tylko domyślać, jakimi metodami) wyciągnięto informacje na temat personaliów kierownika „Spółdzielni”, czego wynikiem było aresztowanie 24 sierpnia 1948 r. Kornasia, którego osadzono w krakowskim WUBP. Zeznania Kornasia pozwoliły aresztować pozostałych członków kierownictwa Rady – ostatniego ujęto 6 września. Śledztwo prowadzone z kolei w stosunku do tych osób pozwoliło na wykrycie dalszych powiązań, wynikiem czego z 37-osobowej organizacji aresztowano łącznie 25 osób, a 12 udało się zbiec przed aresztowaniami. Czynności śledcze trwały do połowy grudnia 1948 r. 17 grudnia Ignacy Wilczak, oficer śledczy krakowskiego WUBP przeciwko 5 zatrzymanym: Kornasiowi, Włoskowi, Lasce, Strzałce i Żabie, skierował akt oskarżenia. Pomimo że członkowie Rady WiN bez wyjątku byli cywilami, zastosowano przeciwko nim paragrafy Kodeksu Karnego Wojska Polskiego, przyjętego dekretem PKWN we wrześniu 1944 r.


Był to bardzo opresyjny dokument, szafujący bez umiaru karą śmierci albo dożywotniego więzienia, podobnie jak dekret z czerwca 1946 r. „o przestępstwach szczególnie niebezpiecznych w okresie odbudowy Państwa” zwany małym kodeksem karnym. Oba dekrety stały się orężem w walce z przeciwnikiem politycznym, orężem z którego komuniści skrzętnie korzystali. Główny oskarżony, Feliks Kornaś, miał postawione zarzuty kierowanie nielegalnym związkiem, „mającym na celu zbrodnię”, co podlegało karze więzienia na czas nie krótszy niż 10 lat lub dożywociu albo karze śmierci, następnie był oskarżony o gromadzenie wiadomości z dziedziny polityki, gospodarki i spraw wojskowych, stanowiących tajemnice państwową, za co MKK przewidywał karę więzienia nie krótszą niż 5 lat lub dożywocie… albo karę śmierci. Trzeci zarzut, który mu postawiono, to pobieranie wynagrodzenia za swą „zbrodniczą” działalność. Kara? Minimum 5 lat, dożywocie albo kara śmierci… Identyczne zarzuty, za wyjątkiem pobierania pieniędzy, usłyszał Piotr Włosek, natomiast pozostała trójka podsądnych usłyszała zarzuty brania udziału w nielegalnej organizacji oraz gromadzenia wiadomości, stanowiących tajemnicę państwową, co było penalizowane. odpowiednio: dożywociem lub (w przypadku gromadzenia tajemnic państwa) karą śmierci. Rozprawa była prowadzona przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Krakowie. Wyrok zapadł 12 stycznia 1949 r. Przewodniczący rozprawie sędzia – major Stanisław Hollitscher Feliksa Kornasia skazał na 8 lat więzienia i pozbawienie praw publicznych na 5 lat, Piotra Włoska na 6 lat więzienia i utratę praw obywatelskich na 4 lata, Józefa Laskę na 5 lat więzienia i utratę praw obywatelskich na 3 lata, Józefa Strzałkę na 3 lata więzienia i tyleż lat utraty praw obywatelskich, natomiast Stanisława Żabę sąd nakazał uwolnić. Czy to znaczy, że go uniewinnił? Nic z tych rzeczy – sad wziął pod uwagę ustawę amnestyjną z 22 lutego 1947 r. i wszystkim oskarżonym obniżył wyroki w zasadzie o połowę. Żaba otrzymał najmniej, „tylko” 5 lat, dlatego po wyroku wyszedł na wolność. Gdyby nie amnestia Kornaś spędziłby w więzieniu 17 lat, Włosek 12 lat, Laska 11 lat, a Strzałka lat 6. Wszystkie zasądzone wyroki skazani odbyli. Jedynie Kornasiowi darowano część kary na mocy amnestii z 1956 r. i wyszedł z więzienia w maju tamtego roku. W maju 1957 r. Najwyższy Sąd Wojskowy zmienił nieco kwalifikacje wyroków, stwierdzając, że zbieranie informacji było immanentną częścią działalności oskarżonych i jako takie nie powinno być osobno sądzone, jednak nie uwolnił ich od głównego zarzutu – uczestnictwa w związku, mającym na celu zbrodnię. Żyli więc z piętnem zbrodniarzy aż do końca swych dni. Dopiero przemiany ustrojowe po 1989 r. pozwoliły na przywrócenie czci ludziom, którzy za swój kraj gotowi byli ponieść wszelkie ofiary. W przypadku Józefa Strzałki rehabilitacja nastąpiła w listopadzie 1992 r. wyrokiem Sądu Wojewódzkiego w Krakowie Być może pozostali również zostali oczyszczeni z win, ale na pewno nie z przynależności do WiN, bo gdyby żyli dzisiaj, mieliby prawo nosić wysoko głowy.