Wbrew późniejszym wspomnieniom, zamieszczonym przez Reniaka w książce „Człowiek stamtąd”, jakoby najpierw aresztowano Mroza, a Lenart i Przeciszewski zginęli w walce, fakty według oficjalnych, tajnych przez całe dziesięciolecia dokumentów UB, wyglądały następująco (raport UB z ujęcia grupy Miki, pisownia oryginalna): „Po przyjeździe na miejsce „mjr. Jerzego” przeprowadził on w obecności agenta (Strużyński – przyp. I.S.) i towarzyszącego mu pracownika rozmowę z Mrozem, natomiast pozostali dwa pracownicy zostali z Lenartem i Przeciszewskim w drugim pomieszczeniu skąd następnie wyszli na dwór, gdyż bandyci chcąc wykazać „mjr. Jerzemu”, że znają metody konspiracji nosili się z zamiarem skontrolowaniu terenu. Funkcjonariusze tut. Urzędu po wyjściu bandytów na dwór z miejsca przystąpili do ich likwidacji (podkr. moje – I.S.), natomiast grupa pozostająca z Mrozem w momencie usłyszenia strzałów natychmiast obezwładniła go podczas gdy bandyci Lenart i Przeciszewski zostali zlikwidowani na polu.

Niezwłocznie po likwidacji bandy grupa odwodowa podeszła pod melinę i po aresztowaniu łącznika i meliniarza bandy Włodarczyka Jakuba, który w między czasie ukrył się w stajni zostawiła na miejscu 2-ch pracowników z zadaniem nie wpuszczania do domu nikogo z obcych osób zabrała trupy bandytów i ujętego żywcem Mroza Franciszka ps. „Bóbr” wraz z Włodarczykiem Jakubem powróciła do Krakowa zatarłszy uprzednio ślady krwi po zabitych bandytach. W dniu 11 X.50 r. przyjechali do Krakowa gdzie zostali tajnie zdjęci łącznicy i współpracownicy bandy Miki Kącki Zygmunt i Satołowa Bernadetta” (mjr Stanisław Wałach: meldunek specjalny dot. likwidacji bandy Miki Józefa ps. „Wrzos-Leszek” do Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego z 13 października 1950 r.)

A więc nie „zabici w walce” tylko z premedytacją zastrzeleni przez UB zginęli jedni z ostatnich żołnierzy antykomunistycznego podziemia na Ziemi Bocheńskiej. Nawet teraz, po upływie z górą 60 lat od tamtych wydarzeń nie wiemy, gdzie zostali pogrzebani. Plotka mówi, że na starym cmentarzu w Dobczycach, ale nikt jak dotąd jej nie zweryfikował.

Praktycznie natychmiast po aresztowaniu Mikę i Mroza poddano intensywnemu śledztwu. Jak „intensywnemu” - możemy się tylko częściowo domyślać (np. 16-godzinne „konwejery” czyli trwające non-stop przesłuchania, w których zmieniali się tylko oficerowie śledczy). Czynności śledcze w stosunku do obu zatrzymanych koordynował oficer krakowskiego UB – Stanisław Józefiak. Już po kilku dniach wydobyto z nich personalia kolejnych 126 współpracujących osób, w tym 12 milicjantów, 1 byłego funkcjonariusza UB z Bochni i 2 księży. Osoby wytypowane do aresztowania postanowiono zaskoczyć jednoczesną akcją, przeprowadzoną na terenie trzech powiatów. W tym celu zmobilizowano 20 samochodów z wojskiem KBW (450 ludzi), 65 milicjantów i 35 funkcjonariuszy UB – łącznie 550 ludzi. Aresztowanych rozwieziono pomiędzy Bochnię i Myślenice.

Użytkowników:
1
Artykułów:
62
Odsłon artykułów:
716459
Copyright © 2019 Bocheńscy Żołnierze Wyklęci. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem wydanym na warunkach GNU Powszechnej Licencji Publicznej.