Nowicki ukrywał się na terenie Krakowa przed władzami i „Karol” przedstawił mu ofertę znalezienia dojścia do Miki. Nowicki w dobrej wierze podjął się tej roli, nawet nie przypuszczając, że w UB nadano mu pseudonim „B-36”. Dotarł do Kąckiego (dla UB – kontakt 0003349), a ponieważ był mu dobrze znany, dostał od niego kontakt do Miki. Do pierwszego spotkania Nowickiego z „Leszkiem” doszło 3 września 1950 r. w Trzcianie. Sam „Karol” (sam nie będąc pewnym, czy zgoda na spotkanie nie jest tak naprawdę próbą wciągnięcia go w pułapkę ze strony Miki) odmówił przyjazdu, zasłaniając się brakiem czasu. Spotkanie odbyło się w domu Fryderyka Satoły. W czasie spotkania Nowicki przedstawił ogólne założenia działalności „ośrodka” i zaproponował Mice, by wraz z jego ludźmi przyłączył się doń, tworząc oddział dywersyjny. Strużyński jako wabik zastosował wizję awansu na stopień oficerski dla Miki, dlatego podczas kolejnego spotkania, 7 września „B-36” wręczył mu przedwojenny podręcznik wojskowy, z którego Mika miał się uczyć przed egzaminem na podporucznika i prasę emigracyjną. Ponadto przekazał zobowiązanie do przygotowania „dla góry” charakterystyk członków grupy. Nowickiemu zlecono też przygotowanie gruntu pod spotkanie Miki z „Karolem”, wyznaczone na 8 września. Do spotkania doszło również w domu Fryderyka Satoły. W trakcie rozmowy Strużyński omówił z Miką wydelegowanie jednego człowieka na „przeszkolenie dywersyjne” (wyznaczono Lenarta), dał mu też 50 tys. zł i zabronił prowadzenia jakichkolwiek akcji na własną rękę. Omówiono również sprawę odbioru broni z magazynu położonego w Puszczy Niepołomickiej (chodziło tu o wywabienie grupy ze znanych sobie miejsc celem łatwiejszego jej ujęcia). Wyznaczono na koniec datę 14 września na następne spotkanie – tym razem już z wszystkimi członkami grupy. Do spotkania jednak nie doszło ze względów organizacyjnych, następne ustalono na 19 września. Także i to nie doszło do skutku – Strużyński spotkał się tylko z samym Miką, ale w trakcie rozmowy okazało się, że wewnątrz grupy nastąpiły pęknięcia – Mróz i Lenart nie chcą podporządkować się Mice i przyjść na spotkanie. „Karol” zaczął to wykorzystywać, nastawiając Mikę przeciwko Lenartowi. Wreszcie 25 września w Winiarach „Karol” spotkał się z całą grupą.

Wskutek uzewnętrzniającego się antagonizmu pomiędzy Miką a pozostałą trójką Strużyński „podzielił” ich dotychczasowy obszar działania na 2 części: Mice przydzielił powiat bocheński, a pozostałym myślenicki. Strużyński, konsekwentnie zdobywając zaufanie Miki, metodycznie przygotowywał plan likwidacji całej grupy. Życie jednak ma to do siebie, że lubi sprawiać niespodzianki. Zupełnie niespodziewanie dla samego agenta na ulicy w Krakowie został przez przypadkowego milicjanta rozpoznany Nowicki i odprowadzony na komisariat. Oczywiście dzięki zabiegom UB został szybko wypuszczony pod fałszywym pretekstem, ale Strużyński zaczął obawiać się, czy wieść o aresztowaniu łącznika nie dotrze do Miki. Dlatego zmienił plan i zarzucił wywabienie grupy do Puszczy Niepołomickiej. Postanowił dokonać aresztowań na miejscu i dlatego przygotował fikcyjną „inspekcję” grupy przez „mjra Jerzego” z „ośrodka dyspozycyjnego” (rolę tę miał odegrać kpt. Kazimierz Nowak z 5 pułku KBW). Inspekcję miała zabezpieczać dwuosobowa „grupa osłonowa” (w rzeczywistości oficerowie krakowskiego UB – por. Wojciech Jura i ppor. Edward Wilkosz), której przyjęcie w skład oddziału agent wyperswadował Mice.

Pierwsza data „inspekcji”, zaplanowana na 5 października, nie doszła do skutku, wskutek nie dotarcia na czas Mroza. Strużyński z „mjr Jerzym” wrócili do Krakowa, zostawiając z Miką „grupę osłonową”, a do Mroza wysyłając informacje, że „mjr Jerzy” dokona inspekcji jego grupy 10 października. Następnego dnia, a więc 6 października we wsi Kornatka w godzinach wieczornych z Miką i Ludwikiem Błasińskiem ps. „Miner” – nowym członkiem grupy, spotkało się 5 funkcjonariuszy UB (oprócz wspomnianej czwórki jeszcze por. Józef Dysko), ubezpieczanych przez kolejną 5-osobową grupę ubeków i pluton KBW z psem. Ostatnie chwile wolności Miki opisał Stanisław Wałach w wydanej w 1965 r. książce „Był w Polsce czas”, pozycji wybitnie propagandowej, jednakże w miarę wiernie trzymającej się faktów – przynajmniej w rozdziale, poświęconym „Leszkowi”: „Zaraz na wstępie „Karol” powiadomił „Leszka”, że przywiózł dla niego rozkaz przejęcia broni z Puszczy Niepołomickiej i bezpiecznego jej zamelinowania. Wyciągnął następnie plik map, z zamiarem objaśnienia go, jakie są dla niego zadania. Kucnął pod ścianą stodoły, rozkładając jedną z nich. Nad mapą pochylił się również „Leszek”. Wilkosz przykrył ich własną peleryną i przyświecił lampką. Wtedy Dysko, używając tzw. nelsona, zaatakował „Leszka”. „Leszek” poderwał się, podniósł na plecach Dyskę i zaczął nim miotać po obejściu. Trzeba przyznać, że stanowiło to nie lada wyczyn, bowiem Dysko był człowiekiem o rzadko spotykanej sile, ciężkim i masywnie zbudowanym. W końcu „Leszek” upadł i został skuty kajdankami”.

Skutemu odebrano jeszcze posiadaną przez niego truciznę, udaremniając tym samym możliwość popełnienia samobójstwa. W chwilę potem, również używając fortelu, ubecy zatrzymali Błasińskiego. Obu zatrzymanych pośpieszne wywieziono do Krakowa, by informacja o tym fakcie nie dotarła do Mroza, Lenarta i Przeciszewskiego. 10 października w Winiarach wspomniana piątka, identycznie ubezpieczana, spotkała się z pozostałą trójką konspiratorów.

Użytkowników:
1
Artykułów:
62
Odsłon artykułów:
696120
Copyright © 2019 Bocheńscy Żołnierze Wyklęci. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem wydanym na warunkach GNU Powszechnej Licencji Publicznej.