Wywołuje to kontratak organów bezpieczeństwa, które tym razem chwytają się innej metody – próbują wprowadzić do „Żandarmerii” agentów, by rozpracować oddział od środka. Nie daje to wymiernych rezultatów. Ludzie boją się współpracować z bezpieką w obawie przed dekonspiracją i wyrokiem ze strony „leśnych”. Sam „Salwa” w tym czasie oceniał optymistycznie warunki, w jakich funkcjonował oddział. Raportował do swego dowództwa, że teren ma opanowany, co oznaczało bezpieczeństwo poruszania się i kwaterowania, nie dopuszczał do infiltracji przez konfidentów i cieszył się też życzliwością ze strony ludności cywilnej – bodajże najważniejszym czynnikiem, gwarantującym pomyślność w przetrwaniu oddziału. Nie ustrzegł się jednak strat: 10 marca wydzielony patrol grupy południowej miał dokonać akcji na trzech konfidentów w Zbydniowie. Zanim do niej doszło ktoś zawiadomił wojsko, które prowadziło kolejną akcję przeciwpartyzancką. 93-osobowa grupa żołnierzy KBW pod dowództwem kpt. Borysieńki starła się z 10 ludźmi „Salwy”. W strzelaninie zginął Józef Truty, reszcie udało się oderwać od przeciwnika. Miejsce „Lisa” zajął 19-letni Józef Mika „Wrzos”, który mimo młodego wieku cieszył się już dużym uznaniem ze strony „Salwy”. „Rozpędzony” Dubaniowski uderza nadal: w nocy z 9 na 10 marca jego ludzie składają wizyty w domach tych mieszkańców Lipnicy Murowanej, którzy są członkami PPR lub funkcjonariuszami UB w Bochni. Pozbawiono ich co cenniejszych rzeczy i oznajmiono na odchodnym, że zadaniem oddziału jest wytępienie PPR. 20 marca ludzie „Salwy” zabijają w Zawadzie niejakiego Michniaka. Na niedzielę 31 marca Dubaniowski zamawia u proboszcza łapanowskiego mszę za duszę Trutego. Udający się do kościoła partyzanci spostrzegają wjeżdżające na rynek samochody z milicją i UB…

4. Akcja pod Łapanowem

Już pewnie nie uda się jednoznacznie ustalić, czy zasadzka pod Łapanowem była wynikiem informacji o wiecu, jakie otrzymał „Salwa” od swoich informatorów, czy tylko dziełem przypadku, zbiegiem okoliczności, jakim było jednoczesne zamówienie mszy za Trutego i przeprowadzenia wiecu przedreferendalnego w szkole w Łapanowie. Do wiecu dążyły władze w Bochni, ponieważ poglądy polityczne mieszkańców południowej części powiatu były jej doskonale znane. Od czasu powrotu do Polski premiera Stanisława Mikołajczyka i powstania Polskiego Stronnictwa Ludowego, jedynej w tamtym okresie legalnej partii opozycyjnej, jej hegemonia na Bocheńszczyźnie nie podlegała wątpliwości. Szacuje się, że na 100 tysięcy mieszkańców powiatu, na początku 1946 r. do PSL mogło należeć nawet 20 tysięcy ludzi! PSL, która obok PPS i PPR, wchodziła w skład Powiatowej Rady Narodowej w Bochni, była przedmiotem ostrych ataków ze strony komunistów.

Symptomatyczna była np. wypowiedź przewodniczącego PRN w Bochni Jana Dębka z PPR, który na forum Rady 3 marca 1946 r. wypowiedział się następująco o PSL-wcach: „Są to ludzie z AK, którzy usiłują wcisnąć się wszędzie pod płaszczykiem Stronnictwa Ludowego. Są to pachołki polskiej reakcji, tej samej reakcji, która podczas wojny tropiła polskich partyzantów z Armii Ludowej nie gorzej od niemieckiego gestapo i współpracowała z Niemcami w prześladowaniu polskiego ruchu wolnościowego”. Nic więc dziwnego, że PSL, w osobie szefa jej struktur powiatowych Władysława Ryncarza, z rezerwą odnosiła się do wspólnego wystąpienia na wiecu w Łapanowie, podobnie zresztą jak działacze PPS, która w owym czasie nie była jeszcze „przystawką” PPR. Ostatecznie na wiec udała się ekipa władz wojewódzkich i miejskich w składzie: Jan Chlebowski, kierownik Wydziału Propagandy KW PPR w Krakowie, Zygmunt Młynarski, przedstawiciele wojewódzkich struktur SD (Kwiatkowski) i Stronnictwa Ludowego (będącego ówcześnie w opozycji do PSL) - Dźwigaj. „Czynniki” bocheńskie reprezentowali I sekretarz KP PPR Wacław Rybicki, II sekretarz KP PPR Stanisław Smajda oraz wicestarosta Andrzej Burda.

Użytkowników:
1
Artykułów:
62
Odsłon artykułów:
716607
Copyright © 2019 Bocheńscy Żołnierze Wyklęci. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem wydanym na warunkach GNU Powszechnej Licencji Publicznej.