Obiecywali mu nawet broń i duże pieniądze i aby zastrzelił mnie, Tadka i jakiegoś Czarnego, którego sam nie znał”. Przytoczony przez Przeciszewskiego casus nagabywania władz bezpieczeństwa ujawnionych członków konspiracji do likwidowania ich dawnych kolegów, nie jest odosobniony. To samo legło prawdopodobnie u podstaw decyzji samego kpt. Dubaniowskiego o powrocie do lasu – też mógł mieć „propozycje” stworzenia kontrolowanego przez UB prowokacyjnego oddziału, którego celem była likwidacja ukrywających się jeszcze członków podziemia. Jak wiemy „Salwa” na układy nie poszedł i zapłacił za to najwyższą cenę. Niepodatny na naciski – jeśli wierzyć Przeciszewskiemu – okazał się również Mika. Wobec tego pozostało mu tylko jedno – ponowna konspiracja. Ujawnienie się praktycznie całego oddziału „Salwy” nie należy utożsamiać z ujawnieniem się rozległej siatki terenowej – sieci informatorów, łączników, właścicieli tzw. melin czyli domostw, w których oddział spał, odpoczywał, spożywał posiłki („salwiacy” nie kwaterowali w lesie, nie mieli bunkrów ani ziemianek). Sieć ta praktycznie, poza drobnymi wyjątkami, pozostała nietknięta po amnestii. To były setki osób, rozrzuconych na obszarach 3 powiatów – bocheńskiego, myślenickiego i limanowskiego. Mice, z racji funkcji, jaką pełnił u „Salwy” te osoby i adresy były doskonale znane. Przystępując do tworzenia grupy w pierwszej kolejności skontaktował się ze znanym mu już z oddziału Przeciszewskim. Ten z kolei polecił Lenarta. Tadeusz Lenart (ur. 28 VIII 1922 r. podobnie jak Mika – w Gruszowie) mógł się pochwalić ukończeniem przed wojną gimnazjum. Maturę jednak zdał już po jej zakończeniu. Nic nie wiadomo o jego przynależności do konspiracji w okresie wojennym, pewne fakty wskazują na jego udział w jakiejś grupie zbrojnej już po wojnie w Krakowie, gdzie zamieszkał we wrześniu 1946 r. w związku z rozpoczęciem studiów w Akademii Handlowej.

To w jego mieszkaniu UB urządziła „kocioł’, w który wpadł m.in. Przeciszewski. Samemu Lenartowi udało się uniknąć aresztowania i wkrótce stał się członkiem grupy Miki. Jako kolejny przystąpił do niej Franciszek Mróz, który już w okresie okupacji niemieckiej zyskał przydomek „Hubala ziemi myślenickiej”. Urodził się 10 grudnia 1910 r. w Skrzynce (gmina Dobczyce, powiat myślenicki). W czerwcu 1942 r. wstąpił w szeregi AK. Później, w stopniu chorążego, był dowódcą (używał wtedy pseudonimu „Żółw”) oddziału partyzanckiego, który cieszył się ogromnym autorytetem wśród miejscowej ludności. Po wojnie, w październiku 1945 r. ujawnił się. Na polecenie swego przełożonego z okresu okupacji, mjr. Juliana Oczko ps. „Podkowa” w czerwcu 1946 r. utworzył oddział WiN, obierając sobie nowy pseudonim „Bóbr”. Wśród jego podkomendnych był m. in. Franciszek Mika – brat Józefa.

To jego ludzie najprawdopodobniej tworzyli grupę osłonową w czasie słynnego rozbicia więzienia św. Michała w Krakowie 18 sierpnia 1946 r., gdy inna grupa podziemia, pod dowództwem Jana Janusza „Siekiery” bez jednego wystrzału opanowała prawie cały gmach więzienia, uwalniając 64 więźniów. W listopadzie 1946 r. na wskutek wsypy aresztowano dwudziestu sześciu ludzi „Bobra”, reszta poszła w rozsypkę i oddział przestał istnieć. 18 stycznia 1947 r. w Myślenicach odbył się pokazowy proces, w którym sześciu zatrzymanych WiN-owców skazano na karę śmierci. Sam Mróz – ostrzeżony o planowanym skrytobójczym mordzie na jego osobie – nie skorzystał z lutowej amnestii 1947 roku i ukrywał się w pojedynkę przed UB. We wrześniu 1947 r. za pośrednictwem Lenarta skontaktował się z Miką i pomimo że był od niego dużo starszy, podporządkował się jego rozkazom.

Użytkowników:
1
Artykułów:
60
Odsłon artykułów:
646977
Copyright © 2018 Bocheńscy Żołnierze Wyklęci. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem wydanym na warunkach GNU Powszechnej Licencji Publicznej.