W wyniku śledztwa, prowadzonego w tej sprawie, okazano m.in. fotografie Miki i Przeciszewskiego, których rozpoznali wszyscy świadkowie. Jak się później okazało, akcji tej dokonał zupełnie inny oddział podziemia.

Z oceną działalności Miki, Mroza i ich podkomendnych zmierzył się polski wymiar sprawiedliwości już po przemianach 1989 roku. 24 października 1996 r. Sąd Wojewódzki w Krakowie wydał wyrok stwierdzający nieważność kary śmierci orzeczonej wobec Józefa Miki i Franciszka Mroza. W uzasadnieniu stwierdzono m.in.: "(…)można było wysnuć wniosek, iż działalność J. Miki i F. Mroza to działalność pospolitych przestępców popełniających wielokrotnie zbrodnie zabójstwa, zaboru mienia. Zdaniem Sądu byłby to jednak wniosek błędny, a jego wadliwość wynikałaby z oceniania wskazanych czynów w oderwaniu od zarzutów podstawowych – działalności na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego, do którego to celu dążyli przyjętymi przez siebie metodami – walcząc z ówczesnym ustrojem politycznym, którego nie akceptowali. Stosowane przez J. Mikę i F. Mroza środki i sposób działania – niewątpliwie i jednoznacznie brutalne i trudne do zaakceptowania w czasie pokoju – należy jednak usprawiedliwić i uznać za możliwe do zaakceptowania w czasie, który nastąpił po nocy wojny światowej. W czasie tej wojny popełniono przecież w nieznanej dotychczasowej skali zbrodnie przeciw ludzkości, a w szczególności narodowi polskiemu, naruszono wszystkie systemy wartości, a przede wszystkim wartość życia ludzkiego. Okaleczanie społeczeństwa polskiego było niewątpliwie ogromne, na co nałożyły się dzisiaj już powszechnie znane metody walki o utrwalenie na ziemiach polskich nowego ustroju politycznego”. Państwo wydało już wyrok. Czas zatem na zdarcie z tej tragicznej postaci łatki pospolitego bandyty.

Oddajmy ostatni raz głos rozmówcy Apolonii Ptak: „W pewnym sensie można powiedzieć, że bezpieka stworzyła Mikę. Był prostym chłopakiem ze wsi, który po wojnie ujawnił się i chciał zaprzestać walki. Mówił do brata, że nie chciał żyć dalej jak pies. Bezpieka użyła jednak takich sił i środków na ściganie jednego człowieka, że prowokowało to Mikę do dalszych działań. Śmierć za śmierć, podstęp za podstęp, zdrada za zdradę. Ogromne koszty musiał ponosić Urząd Bezpieczeństwa, żeby zorganizować w terenie akcje pozorowanych poszukiwań naftowych, po to tylko, żeby złapać i osadzić w więzieniu kilkoro zaszczutych i, co tu dużo mówić, zagubionych w nowej sytuacji ludzi. A może chętnie wyjechaliby z kraju, dając odpoczynek znękanym nerwom i święty spokój okolicznym wioskom. Przecież do przyjemności nie należało siedzieć po kilka tygodni w stodole i wypatrywać przez szparę w deskach, czy nie zbliża się UB. Mika był już tak zaszczuty, że trudno mu było panować nad nerwami. Każdy człowiek spotkany w lesie, na drodze, każdy obcy pojawiający się we wsi mógł być jego potencjalnym zabójcą”.

 

Źródła:

Publikacje książkowe:
Apolonia Ptak, „Prawem wilka”, Kraków 1995 r.
Marian Reniak, „Sam wśród obcych”, Warszawa 1987 r.
Stanisław Wałach, „Był w Polsce czas”, Warszawa 1965 r.
„Oddali życie w walce o nową Polskę”, praca zbiorowa, Warszawa-Kraków 1987 r.

Materiały archiwalne:
IPN Kr 07/2813 t.1-11
IPN Kr 075/46 t. 1-7
IPN Kr 075/39 t.1
IPN Kr 075/70
IPN Kr 075/80
IPN Kr 110/4495 t. 1-3

Użytkowników:
1
Artykułów:
60
Odsłon artykułów:
646976
Copyright © 2018 Bocheńscy Żołnierze Wyklęci. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem wydanym na warunkach GNU Powszechnej Licencji Publicznej.