Drukuj
Odsłony: 7874

Eugeniusz Żuk ps. "Przeor" i ROAK

Eugeniusz Żuk urodził się 2 stycznia 1927 r. w Nieświeżu, słynnej rezydencji rodu Radziwiłłów. Po śmierci ojca w 1930 r. matka wraz z dwoma synami: Jerzym i Eugeniuszem przeniosła się do Warszawy. Tam zastała ich wojna. Eugeniusz po wkroczeniu Niemców rozpoczął naukę w Zasadniczej Szkole Kupieckiej w Warszawie, jednocześnie uczęszczając na tajne komplety. W połowie 1942 r. wstąpił do Szarych Szeregów, a następnie ZWZ. Dostał przydział do obwodu Warszawa-Śródmieście. Pod koniec grudnia 1943 r. spotkała go rodzinna tragedia – gestapo aresztowało starszego brata Jerzego (ur. 1925), który w styczniu 1944 r. został rozstrzelany w jednej z licznych wtedy egzekucji publicznych w Warszawie, zarządzanych przez kata stolicy gen. Franza Kutscherę celem złamania oporu mieszkańców miasta.

Zmusiło to Eugeniusza na przejście na całkowicie nielegalną stopę – ukrywał się do maja 1944 r. a później wstąpił do oddziału partyzanckiego AK w Puszczy Białej. Używając pseudonimu „Kord” został żołnierzem 8 kompanii III batalionu 13 pułku piechoty AK. Brał udział we wszystkich akcjach zbrojnych oddziału, m. in. w bitwach pod Jarząbką i Pecynką. W chwili wybuchu Powstania Warszawskiego usiłował przedostać się do walczącej stolicy, ale nadaremnie. Wrócił do Ostrowi Mazowieckiej, gdzie AK na powrót tworzyła konspiracyjne struktury – tym razem w samoobronie przeciwko coraz bardziej natarczywym atakom NKWD i jej polskiej odpowiedniczki spod znaku UB. W listopadzie 1944 r. on i jego koledzy z konspiracji zostali siłą wcieleni do jednostki LWP, z której po miesiącu zdezerterowali. 28 grudnia 1944 r. „Kord” został aresztowany przez bezpiekę. 9 lutego 1945 r., mając zaledwie ukończone 18 lat, został skazany na 5 lat pozbawienia wolności i 2 lata utraty praw publicznych. Z więzienia we Wronkach wyszedł 26 września 1945 r. na podstawie ogłoszonej amnestii.

Swoje pierwsze kroki po wyjściu z więzienia skierował do Krakowa, gdzie od upadku Powstania przebywała jego matka. Zapisał się na skrócone kursy dla dorosłych w Gimnazjum św. Jacka, gdzie uzyskał tzw. „małą maturę”. Dużą maturę zdał następnie w Liceum im. Nowodworskiego. Był świadkiem brutalnej pacyfikacji, jakiej siły bezpieczeństwa dokonały w stosunku do uczestników uroczystości 3-majowych w 1946 r., głównie uczniów, studentów i młodzieży rzemieślniczej. Wziął udział w strajku szkolnym, który ogłoszono na znak sprzeciwu przeciwko poczynaniom komunistów 3 maja w Krakowie. Rok później stał już na czele kilkudziesięciu tak samo młodych, jak on sam, ludzi, którzy nie zgadzali się na komunistyczne zniewolenie.

Organizacja przyjęła nazwę – Ruch Oporu Armii Krajowej. Obecny stan badań nie pozwala w pełni odpowiedzieć na pytanie o zasięg działania tej organizacji. Najsilniejsze struktury miała na północnym Mazowszu, ale wiadomo o jej działalności w Świętokrzyskim i na Kielecczyźnie. Powstanie ROAK było w jakimś sensie odpowiedzią na rozwiązanie AK, chaos, który powstał w pierwszych miesiącach powojennych w strukturach podziemia niepodległościowego, ale także był przejawem oporu wobec coraz wyraźniejszych prób likwidacji przez komunistów tego, co pozostało po AK. Likwidacji także w sensie fizycznym.Krakowska ROAK swój początek wzięła z powstałej pod koniec 1946 r. organizacji „Rezerwa Armii Krajowej” (RAK), skupiającej młodzież, głównie ze szkół ponadpodstawowych. Zasadniczym kierunkiem działania RAK był masowy werbunek kandydatów, szkolenie ideologiczne i wojskowe, gromadzenie broni oraz przygotowania do podjęcia działań w wypadku zbrojnego konfliktu między Wschodem a Zachodem. W swoim kształcie organizacyjnym RAK nawiązywał do form organizacyjnych AK. Podstawową komórką organizacyjną była 6-osobowa sekcja. Sekcje wchodziły w skład drużyny, a ta plutonu.


Przestrzegano ścisłych reguł konspiracyjnych – istniał system trójkowy (3 sekcje tworzyły drużynę, 3 drużyny pluton), przy czym członkowie poszczególnych sekcji nie znali się nawzajem, jak również dowództwo wyższego szczebla nie miało wiedzy na temat składów osobowych komórek niższego stopnia. Organizatorem i dowódcą RAK był urodzony w Warszawie 8 maja 1925 r. Marian Konopka, uczeń gimnazjum św. Jacka w Krakowie. Konopka w czasie okupacji należał do Szarych Szeregów, był drużynowym w warszawskim hufcu „Zawisza”. Po upadku Powstania Warszawskiego przeniósł się do starszego brata, zamieszkałego w Krakowie.RAK nie podjął czynnej działalności konspiracyjnej. Latem 1947 r. , po wyborach do sejmu ustawodawczego, lutowej amnestii i powszechnej już niewiary na odsunięcie komunistów od władzy, Konopka polecił rozwiązać organizację, co spotkało się jednak z nieprzychylną reakcją jej członków.

W wrześniu 1947 r. jeden z dowódców sekcji RAK, Jerzy Mohl odwiedził Żuka w jego krakowskim mieszkaniu i zaproponował kontynuację działalności konspiracyjnej. Nie wiedział początkowo, że Żuk od jakiegoś czasu ma kontakt ze Stanisławem Wiśniewskim, który zakładał nową organizację podziemną. Obaj młodzi ludzie dochodzą do porozumienia - Mohl przekazuje do nowej struktury ludzi z dawnego RAK i ten moment przyjęło się uznawać za powstanie w Krakowie Ruchu Oporu Armii Krajowej. Strukturę organizacyjną i system łączności skopiowano z modelu, przyjętego w RAK. Najmniejszą komórką organizacji była sekcja, powyżej drużyna i pluton. Dowództwo ROAK stanowiła komenda główna, utrzymująca łączność z siecią organizacyjną, teoretycznie na terenie całej Polski. Dowództwo nad krakowskim plutonem ROAK (czyli de facto całą organizacją) objął Żuk, przyjmując pseudonim „Przeor”, a jego zastępcą został Mohl – „Nieustraszony”. Przez półtora roku działalności udało się stworzyć 5 sekcji: 3 w Krakowie (czwarta była w stadium organizacji), jedną na terenie powiatu miechowskiego (Proszowice) i jedną w powiecie rzeszowskim (Nosówka). W 1948 r. organizacja liczyła 64 osoby (w samym Krakowie 53), z tego 52 zaprzysiężonych członków i 12 współpracowników. Prawie wszyscy urodzili się pomiędzy 1926 r. a 1931 r., liczyli więc wtedy od 17 do 22 lat. Aż 38 członków ROAK było albo uczniami szkół średnich, albo studentami.

W krótkim czasie od objęcia dowództwa Żuk wyjechał do Warszawy, oficjalnie celem podjęcia nauki na Politechnice Warszawskiej, ale przede wszystkim w celu nawiązania kontaktów z tkwiącymi dalej w konspiracji kolegami z czasów okupacji. Nie są znane powiązania krakowskiej ROAK z jej odpowiedniczką np. na Mazowszu. Wiadomo, że oprócz wspomnianego inicjatora powstania organizacji w Krakowie – Stanisława Wiśniewskiego jego przełożonym miał być pochodzący z Rzeszowszczyzny kpt „Dąb”. Brak bliższych danych do zidentyfikowania tej osoby nie pozwala na rozstrzygnięcie kwestii powiazań organizacyjnych na szczeblu ponadlokalnym. Po powrocie „Przeora” do Krakowa wydano instrukcję organizacyjną i rotę przysięgi. Poszczególne sekcje przystąpiły do intensywnych ćwiczeń wojskowym – wykorzystywano tereny wokół stadionu „Wisły” i Kopca Kościuszki. W ramach tych ćwiczeń wprowadzano również elementy szkolenia strzeleckiego. W tym celu organizacja starała się pozyskiwać broń palną – wkrótce dysponowano 4 pistoletami, 2 karabinami, 4 szt. granatów i kilkuset sztukami amunicji. W listopadzie i grudniu 1948 r. członkowie ROAK wykonali na maszynie do pisania ulotki, w których nawoływali młodzież (głównie z wyższych uczelni) do wstępowania w szeregi podziemia, a chłopów do bojkotu rolniczych spółdzielni produkcyjnych. Te drugie ulotki rozklejono w powiecie rzeszowskim i miechowskim. Członkowie ROAK kompletowali też listy lokalnych członków PPR (później PZPR) i prowadzili akcje wysyłania wyroków śmierci szczególnie aktywnym działaczom komunistycznych związków młodzieży.

Kres ROAK nastąpił błyskawicznie, można powiedzieć, że jednego dnia. 23 marca 1949 r. UB i Informacja Wojskowa wkroczyły do kilkudziesięciu mieszkań w Krakowie, Proszowicach, Nosówce, Kalwarii i kilku jeszcze innych miejscowościach, z których wywodzili się członkowie ROAK. Intensywne śledztwo pozwoliło na zatrzymanie samego Żuka dwa tygodnie później, bo 8 kwietnia. Ogółem aresztowano 54 osoby. Nie wiadomo, jak bezpieka wpadła na ślad organizacji. Sam E. Żuk przyznawał kiedyś w wywiadach prasowych, że stało się to poprzez nieszczęśliwy zbieg przypadków, a nie przez działalność agentury UB. Kłam temu twierdzeniu wydaje się zadać jednak błyskawiczne wyaresztowanie, prawie w jednym dniu, większości członków ROAK. Pobyt w krakowskiej siedzibie UB na Pl. Inwalidów „Przeor” wspominał jako pasmo tortur i udręk. Pierwsze przesłuchanie trwało, bagatela, około 60 godzin!


18 lipca tego roku Wojskowy Sąd Rejonowy skazał przywódców ROAK na drakońskie, w stosunku do popełnionych czynów, kary: Eugeniusz Żuk – 12 lat więzienia i 5 lat pozbawienia praw publicznych. Jan Bernasiński – 12 lat Jerzy Mohl – 12 lat Innych też nie potraktowano ulgowo - Tadeusz Dymacz (ur. 18 IX 1931 r.) został skazany na 10 lat więzienia, a twórca RAK, Marian Konopka – na 8 lat. Łącznie na wyroki od do 12 lat skazano 5 osób, od 5 do 8 lat – 29, od roku do 2 lat – 3 osoby, tylko 5 osób zwolniono jeszcze w śledztwie lub uniewinniono podczas procesu. Wszystkich zatrzymanych 12 współpracowników organizacji skazano na kary od 1 do 2,5 lat więzienia.

Eugeniusz Żuk karę odbywał najpierw w więzieniu Montelupich, później w Rawiczu, skąd został przeniesiony do karnego ośrodka pracy w Jelczu, a stamtąd z powrotem do więzienia, tyle że w Raciborzu. Z więzienia wyszedł po odsiedzeniu 6 lat, 19 kwietnia 1955 r. na zasadzie warunkowego zwolnienia. Miało to miejsce po ucieczce na Zachód wysokiego rangą oficera UB, podejrzewanego o współpracę z wywiadem amerykańskim - płka Józefa Światły (wł. Izaak Fleischfarb vel Lichtstein). Światło upublicznił na falach Radia Wolna Europa wiele przykładów łamania i tak nieludzkiego prawodawstwa komunistycznego i zwykłego bestialstwa ze strony aparatu bezpieczeństwa publicznego. Reakcją komunistów była likwidacja Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego i jego podział na dwa inne oraz cicha akcja zwolnień z więzień niektórych przetrzymywanych tam członków ruchu oporu.

Po opuszczeniu murów więziennych p. Eugeniusz powrócił do Krakowa i podjął próbę dostania się na Wydział Filologiczny UJ. Mimo pomyślnego zdania egzaminów wstępnych władze ani myślały pozwolić „wrogowi ludu” na studia. Ostatecznie jego sprawa otarła się o Komitet Wojewódzki PZPR, gdzie odwołała się uczelniana instancja partyjna. W trakcie rozmów z Komitecie usiłowano zniechęcić Żuka do podjęcia studiów, argumentując, że i tak zamknięte przed nim będą drzwi szkół, mediów, instytucji kultury. Zadecydował głos pisarza Adama Polewki, któremu spodobała się praca maturalna Żuka, poświęcona Janowi Kochanowskiemu.

Już jako student brał czynny udział pod koniec 1956 r. w demonstracjach przeciwko radzieckiej interwencji na Węgrzech. Przemawiał na wiecu na terenie Politechniki Krakowskiej, wspólnie z kolegami z ROAK kolportował ulotki, potępiające masakrę ludności Budapesztu, zbierał pieniądze na rzecz pomocy dla Węgrów. Z tego też okresu datuje się jego zaangażowanie w obronę pozostałych jeszcze w więzieniach członków ruchu oporu. Napisał w tej sprawie dwa artykuły do „Tygodnika Powszechnego oraz „Po prostu”, ale cenzura nie dopuściła do ich druku. Związał się też z krakowskim Klubem Inteligencji Katolickiej, powstałym na fali przemian 1956 r.

W 1961 r. opuścił Kraków wraz ze świeżo poślubioną żoną Alicją (lekarzem neurologiem) i przeniósł się na Śląsk Opolski, gdyż znalazł tam pracę w filii „Dziennika Zachodniego”. Oczywiście zataił swoją przeszłość, ale ona szybko go dopadła – w gazecie szybko odkryto, czym po wojnie zajmował się świeżo przyjęty do pracy aplikant i bez patyczkowania się zwolniono go z pracy w trybie natychmiastowym. Na tę sytuację nałożyła się zarazem poważna choroba żony, skutkiem czego musiała przerwać praktykę zawodową. Małżeństwo Żuków pozostało bez środków do życia. Cień nadziei dawała kolejna praca, którą udało się zdobyć p. Eugeniuszowi – jako wychowawcy w Ochotniczym Hufcu Pracy przy Zakładach Azotowych w Kędzierzynie. Jednak i w tym przypadku odpowiednie służby zadbały, by do działu kadr Hufca trafiły informacje o przeszłości p. Żuka. Pomimo że w ciągu 10 miesięcy pracy awansował w niej na komendanta Hufca, musiał się z nim pożegnać. Nie poddawał się jednak i przez pewien czas uczył języka polskiego w szkole podstawowej w Polskiej Cerekwi, a następnie Technikum Żeglugi Śródlądowej w Koźlu.

Po śmierci matki p. Eugeniusza w 1970 r., która pozostawiła w Bochni dom mieszkalny, państwo Żukowie postanowili przeprowadzić się do naszego miasta.


Pan Eugeniusz złożył podanie o przyjęcie go do pracy w Liceum Ogólnokształcącym. Posady nauczyciela w LO z pewnością by nie otrzymał, gdyby nie fakt, że rok wcześniej jego kara została oficjalnie zatarta w Centralnym Rejestrze Skazanych. Podjął pracę nauczyciela języka polskiego i we wspomnieniach swych uczniów pozostał wspaniałym wychowawcą, uczącym w duchu patriotyzmu, umiłowania Ojczyzny, ale i też zachęcającym uczniów do poszukiwania prawdy na własną rękę. Jednak kłopoty z władzami wcale nie ustały po przeniesieniu się p. Żuka do Bochni. Władze kuratoryjne doskonale wiedziały o jego przeszłości, a dobór przekazywanej treści podczas lekcji, nieskrywana religijność, uporczywe odmawianie przyjęcia legitymacji PZPR czyniły w niego „persona non grata” w szkole. Pomimo tego, że oficjalnie nie można już go było zwolnić za przeszłe wydarzenia kuratorium czyniło na niego naciski, by sam się zwolnił. P. Eugeniusz próbował ratować posadę, przenosząc się do wieczorowego liceum dla dorosłych, ale nie zmniejszało to skali nacisku.

Nie mając innego wyjścia poprosił o paszport, następnie wizę amerykańską i w 1975 r. wyemigrował za Ocean. W czasie pobytu w USA rozpoczął pisanie pracy doktorskiej, poświęconej życiu literackiemu emigracji po Powstaniu Listopadowym. Po powrocie do kraju dowiedział się, że pracy w bocheńskim liceum już dla niego nie ma, w związku z czym w 1980 r. przeszedł na rentę. Nowy rozdział jego życia otworzył się w 1989 r. Mimo niemłodego już wieku włączył się w działalność Bocheńskiego Komitetu Obywatelskiego „Solidarność”, w którym został wiceprzewodniczącym. Brał czynny udział w kampanii wyborczej przed wyborami do parlamentu w czerwcu 1989 r. i wyborach samorządowych w maju 1990 r. Później, zniechęcony „wojną na górze” poświęcił się pracy naukowej. Wydał własnym sumptem książkę „Muza poezji w celi Jerzego Brauna”, będącą antologią poezji więziennej Polski walczącej po II wojnie światowej. Zebrał w niej twórczość poetycką, powstałą w celach śmierci więzień w Rawiczu, Wronkach, Mokotowie, Krakowie i Wrocławiu.

Ostatnim, nieukończonym wskutek śmierci 25 sierpnia 2002 r. dziełem była książka „Wiara i rozum w walce z totalitaryzmem. Wybór poezji Antoniego Madeja”. Spoczął na cmentarzu komunalnym przy ul. Orackiej.

Bibliografia:

materiały publikowane:
„Ty mój kochany nauczycielu z piekła Rawickiego” (w:) „Zwiastun Maryi”, nr 3/16, marzec 1996 r.

materiały niepublikowane:
IPN Kr 07/449
IPN Kr 074/66
IPN Kr 096/451
IPN Kr 111/1999
IPN Kr 111/3292
IPN Kr 120/19