Znowu na wolności, znowu inwigilowany

30 listopada 1956 r. otworzyły się przed nim bramy więzienia we Wronkach – został urlopowany ze względów zdrowotnych na 6 miesięcy. Powrócił do Bochni i zamieszkał u siostry przy ul. Proszowskiej. W lutym 1957 r. Najwyższy Sąd Wojskowy zaocznie uwolnił go od dalszego odbywania kary, uchylając wyrok z 1949 r., skazując go na 13 lat i 8 miesięcy, w wyniku amnestii karę pomniejszając do 8 lat i 8 miesięcy więzienia. Ponieważ łącznie odsiedział 9 lat i 7 miesięcy, karę więzienia mu darowano.

Dość szybko przypomniał o sobie organom bezpieczeństwa (teraz już SB) gdy w grudniu 1956 r. wysłał na adres krakowskiej bezpieki pocztówkę, prosząc o dane personalne i adresy byłych pracowników WUBP, przesłuchujących go w śledztwie w 1948 r., gdyż „będą mu potrzebne dla ustalenia przyczyn jego 10-letniego więzienia”. Reakcja była natychmiastowa: 9 lutego 1957 r. referat SB Komendy Powiatowej MO w Bochni założył na Pajdaka sprawę ewidencyjno-obserwacyjną. Otoczony go szerokim łańcuchem konfidentów (co najmniej 12 osób, często byłych kolegów z podziemia, przewerbowanych później przez bezpiekę). Nic sobie z tego nie robiąc Pajdak rozpoczął niezwykle energiczną akcję niesienia pomocy, głównie materialnej, innym wychodzącym z więzień kolegom, głównie z NOW. Zdołał nawiązać kontakty z byłymi działaczami endeckimi w kraju i zagranicą (prezes SN Tadeusz Bielecki, Jan Bielatowicz, Władysław Piotrowski, Zbigniew Stypułkowski). Proponował im utworzenie Komitetu Niesienia Pomocy Osadzonym w Więzieniach oraz wdowom i sierotom po skazanych. Na adres chicagowskiego „Dziennika Związkowego”, redagowanego przez byłego kierownika śląskiej delegatury Władysława Piotrowskiego, wysłał kilka listów, w których opisywał sytuację, w jakiej znajdowali się uwolnieni działacze podziemia, prosząc o pomoc materialną dla nich. Pajdak apelował, aby pomocy tam zorganizowanej nie przekazywać zbiorowo i drogą oficjalną, by nie została przechwycona przez władze, lecz by wysyłać ją na konkretne adresy, podawane przez siebie. Do akcji zdobywania adresów byłych więźniów zdołał wciągnąć, też świeżo uwolnionych z więzień Gałkę, Lessera i Adama Rembiasza – żołnierza z oddziału dowodzonego przez ks. Gurgacza. Nawiązał kontakt z bp. Bolesławem Kominkiem i ks. Stanisławem Kluzem, byłym kapelanem NOW z Bocheńszczyzny, których prosił o pomoc strony kościelnej dla byłych więźniów. Z zagranicy otrzymywał paczki zapomogowe, które rozprowadzał wśród potrzebujących, ponadto prowadził usilne działania w celu zrehabilitowania Adama Doboszyńskiego. Chciał spotkać się z przybyłą do Polski działaczką polonijną z USA Adelą Łagodzińską, lecz SB przejęła jego korespondencję, uniemożliwiając to. Sam, również pozostając bez środków do życia, zamierzał wspólnie z Władysławem Gałką założyć, w oparciu o fundusze działaczy SN na emigracji, prywatne przedsiębiorstwo z dewocjonaliami, z którego dochód przeznaczony byłby na pomoc byłym członkom SN. Tak wysoka aktywność Pajdaka nie pozostała bez reakcji ze strony władz. 23 października 1957 r. w departamencie III MSW w Warszawie została przeprowadzona z nim rozmowa ostrzegawcza. W zasadzie esbecy mieli ułatwione zadanie w postaci jego agenturalnej przeszłości. Bez skrupułów użyto tej broni, grożąc ujawnieniem kompromitujących materiałów. W wyniku rozmowy Pajdak oświadczył, że zaprzestanie jakiejkolwiek działalności politycznej w kierunku organizowania pomocy dla byłych członków SN i zwolnionych z więzień, zaniecha w związku z tym dalszego kontaktowania się w tej sprawie z ludźmi na emigracji i w kraju.

Bardzo wymowny jest fragment stenogramu z tej rozmowy. Wypowiedź prowadzącego ją oficera SB, kpt. Eugeniusza Wieczorka: „My nie chcemy z waszej strony ofiarności, ani nie chcemy żebyście stanęli na mównicy i zaczęli wychwalać nas, albo żebyście zaczęli hymny pochwalne śpiewać na cześć komunizmu i socjalizmu, czy władzy ludowej. Nie chcemy tego, nie chcemy z was robić agitatora (…) Siedźcie cicho na d… i koniec. Szukajcie sobie możliwości osobistego wyżycia się, powiedzmy niech będzie w figurkach, niech będzie w robieniu dzieci, niech będzie w ogródku, niech będzie w łowieniu ryb, niech to będzie w czymkolwiek innym. Tyle jest pięknej literatury, czytajcie… Lubicie czytać (…) Nie mam nic przeciwko temu, żebyście sobie nawet robili notatki, żebyście zostawili dla potomności. Róbcie te rzeczy, które nie przeszkadzają, które nie narażają”. Po wycofaniu się z akcji pomocy więźniom rolę Pajdaka przejął Adam Rembiasz.

Użytkowników:
1
Artykułów:
62
Odsłon artykułów:
708343
Copyright © 2019 Bocheńscy Żołnierze Wyklęci. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem wydanym na warunkach GNU Powszechnej Licencji Publicznej.