Wykorzystując swą pozycję zawodową przygotowuje kurierom dokumenty poświadczające, że są Polakami – obywatelami czechosłowackimi, pozyskuje do współpracy zamieszkujących Pragę Polaków, którzy zgadzają się udzielić schronienia kurierom, wyszukuje zamieszkujących polsko-czeskie i czesko-niemieckie pogranicze Czechów, którzy zgadzają się pełnić rolę przewodników przy przekraczaniu granicy. Wreszcie, gdy wszystko wydaje się być dopięte na ostatni guzik w pierwszych dniach lipca 1946 r. udaje się sam w podróż na Zachód. Przekracza granicę w okolicach Cieszyna i przez Pragę oraz „zieloną” czesko-niemiecką granicę dociera do Monachium. Tam spotyka dobrego znajomego – Rafalskiego, który przebywa w Niemczech już od ponad pół roku, po tym jak sam przedarł się nielegalnie z Polski po rozwiązaniu swego oddziału Armia Narodowa „Pogrom”. Rafalski pełnił w Niemczech ważne funkcje – odpowiadał za bezpieczeństwo kurierów na odcinku niemieckim, podejmując ich przy granicy czeskiej, a następnie przeprowadzał do Paryża, gdzie utworzona została ekspozytura rządu emigracyjnego, odpowiedzialna za kontakty w krajem. Zauważyć należy, że od czasu cofnięcia uznania rządowi na wychodźstwie przez mocarstwa zachodnie (lipiec 1945 r.), niemożliwe stało się funkcjonowanie normalnej poczty dyplomatycznej, dlatego też kurierzy nawet po krajach Europy Zachodniej musieli krążyć incognito, co najwyżej tolerowani przez brytyjskie i amerykańskie służby wywiadowcze. Drugim zadaniem Rafalskiego było stworzenie bazy przerzutowej dla kurierów, którzy zdążali z- i do kraju z pocztą, pieniędzmi, czasem nielegalnymi emisariuszami.

W Monachium Pajdak przebywał trzy miesiące. Spotkał się w tym czasie z wieloma znaczącymi osobistościami na emigracji: Kazimierzem Mireckiem, Stanisławem Komendowskim, zastępcą Sojki ds. łączności z krajem, płk. Władysławem Owocem, Jerzym Ptakowskim, delegatem MSW na strefę amerykańską, Stanisławem Siwcem, szefem komórki przerzutowej tajnej delegatury. Poznał też tam Jana Felczaka ps. „Wacek”. Postać Felczaka należy do jednej z najbardziej fascynujących i nietuzinkowych polskich sylwetek okresu wojny. W latach 1940-1945 był kurierem Rządu RP na uchodźstwie między Londynem a krajem. Bazą, z której operował, był Budapeszt. Gdy władze w Polsce przejęli komuniści, ostatni delegat rządu na kraj, Stefan Korboński wysłał go na Zachód celem przedstawienia władzom Rzeczypospolitej motywów i okoliczności likwidacji Polskiego Państwa Podziemnego oraz budowy nowej sieci połączeń kurierskich. Od rządu Arciszewskiego otrzymał nominację na szefa łączności z krajem. Prace te koordynowała specjalna komórka – Komitet ds. Krajowych, której Felczak był emisariuszem. Korzystając z obecności Pajdaka w Niemczech Felczak nawiązał z nim kontakt celem skorzystania z trasy, jaką „Tracz” dotarł na Zachód. Do Polski powrócili obaj w październiku 1946 r. Po raz drugi wyjechał z Polski w grudniu 1946 r. Razem z nim „zieloną granicę” przekraczali Felczak i jeszcze jeden kurier. W Monachium spotkał się z przedstawicielami życia politycznego na emigracji, m.in. ze Stanisławem Siwcem, Ryszardem Niklewiczem, Tadeuszem Sobasem i Rafalskim, mieszkanie którego stało się dla Pajdaka domem w czasie jego pobytu na Zachodzie. Powrót do Polski został zaplanowany tuż przed Świętami Bożego Narodzenia. Tym razem prócz Pajdaka i Felczaka podróżował z nimi jeszcze jeden człowiek – Adam Doboszyński.

To kolejna nietuzinkowa postać w polskim życiu politycznym, z którą los zetknął Pajdaka. Doboszyński był jednym z najbardziej znanych przedwojennych teoretyków myśli narodowej, jednak do historii II RP nie przeszedł dzięki napisanym książkom i wygłoszonym referatom, ale jako inicjator tzw. wyprawy myślenickiej w czerwcu 1936 r. Pomaszerował wtedy z Krakowa na Myślenice na czele kilkudziesięciu narodowców. Na miejscu zerwali kable telefoniczne, opanowali posterunek policji i powybijali szyby w żydowskich sklepach. Akcja była odwetem za wycofanie się PKP z przetargu na szycie kożuchów, który wygrali myśleniccy kuśnierze, w zdecydowanej większości zrzeszeni w Stronnictwie Narodowym. Anulowanie intratnego zamówienia zostało ocenione jako kolejny przejaw walki sanacji z ruchem narodowym. Sensacyjnie zakończył się epilog tej sprawy dla samego Doboszyńskiego, Sąd pierwszej instancji w ogóle uniewinnił go (a w starciach zginęły co najmniej dwie osoby), dopiero wyrok sądu apelacyjnego przyniósł wyrok, ale tylko za jedno przestępstwo (zabór broni z posterunku policji). W czasie wojny Doboszyński, przebywając na Zachodzie, był konsekwentnym krytykiem rządu Sikorskiego, oskarżając go o zbytnią uległość w stosunku do Rosjan. Był też zagorzałym wrogiem wybuchu ogólnopolskiego powstania przeciw Niemcom (a później Powstania Warszawskiego), uważając go za niepotrzebny przelew krwi. Gdy Polskę zajęli komuniści Doboszyński liczył się z wybuchem III wojny światowej, ale uważał, że państwa zachodnie posłużą się polskim podziemiem niepodległościowym tylko w swych własnych celach, przy kolejnych wielkich ofiarach po stronie polskiej, dlatego był orędownikiem wygaszania działalności podziemia, masowego ściągania na Zachód najbardziej wartościowego elementu i przygotowywania się do zmian na mapie Europy i świata, w które święcie wierzył. Stąd zrodziła się w nim myśl powrotu (oczywiście nielegalnego) do Polski, by do swych idei przekonać możliwie najszersze grona ludzi związanych z ruchem niepodległościowym. Granicę czesko-polską cała trójka przekroczyła 23 grudnia 1946 r. koło Cieszyna. Doboszyński pozostał w tym mieście, a Felczak z Pajdakiem udali się do Krakowa. W przeciągu najbliższych kilku miesięcy Pajdak wielokrotnie kontaktował się z Doboszyńskim. Towarzyszyli mu Pszon i Gałka. Składali mu sprawozdania z działalności Delegatury oraz ułatwiali kontakty z działaczami endeckimi ze Śląska i Wielkopolski. Pajdak dodatkowo zaopatrzył go w „lewe” papiery.

Użytkowników:
1
Artykułów:
62
Odsłon artykułów:
701406
Copyright © 2019 Bocheńscy Żołnierze Wyklęci. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem wydanym na warunkach GNU Powszechnej Licencji Publicznej.