Kurier do wolnego świata

Kilka tygodni później, w lutym, dzięki protekcji kierownika kadr w Urzędzie Wojewódzkim w Krakowie, Zdzisława Miękini ps. „Witold”, który w okresie okupacji pomagał Pajdakowi w organizacji NOW w powiecie bocheńskim, podjął pracę referenta inspekcji starostw w Urzędzie Wojewódzkim, pełniąc równolegle funkcję zastępcy kierownika organizacyjnego konspiracyjnego okręgu krakowskiego SN, które postanowiło nie ujawniać swej działalności i pozostawało na stopie nielegalnej. Na początku marca 1945 r. objął funkcję kierownika propagandy okręgu. Ponieważ był już wtedy poszukiwany przez UB (w Bochni aresztowano jego brata Eugeniusza), wykorzystując konspiracyjne znajomości starał się zmylić tropy i zalegalizować swoją osobę poprzez zatrudnienie na Śląsku, w Urzędzie Wojewódzkim w Katowicach. Ówczesny kierownik wydziału personalnego w urzędzie wojewódzkim (a późniejszy wojewoda katowicki) płk. Józef Ziętek zaproponował mu nawet stanowisko starosty w Prudniku na Dolnym Śląsku, ale Pajdak odmówił, wymawiając się młodym wiekiem i brakiem doświadczenia. Ostatecznie został mianowany II wicestarostą w Lublińcu, a następnie I wicestarostą w Rybniku, w styczniu 1946 r. przeniesiono go do starostwa w Grodkowie k/Opola. Funkcji publicznych nie traktował jednak jako służbę u nowych władców Polski, ale możliwość pomocy podziemiu i ludzi z nim związanym. Przekazuje więc konspiratorom wiele czystych blankietów urzędowych dokumentów, m.in. przepustek, które zostają wykorzystane przez kurierów i ludzi zagrożonych aresztowaniami, którzy przez Czechosłowację przedzierają się do Niemiec Zachodnich i dalej na Zachód. Stara się załatwić legalne zatrudnienie swoim byłym i aktualnym współtowarzyszom broni. Zdecydowana większość konspiratorów okres wojenny spędziła na nielegalnej stopie. Nie mieli oficjalnych źródeł utrzymania. Żyli za pieniądze organizacyjne. Gdy wojna się skończyła i rozwiązano AK setki tysięcy ludzi stanęło przed koniecznością znalezienia pracy. Nie było to łatwe pod własnym nazwiskiem, gdyż groziło natychmiastowym kontaktem z UB. Dlatego chwytano się różnych metod. Pajdak np. wykorzystując swe układy załatwił w lutym 1945 r. pracę dla Józefa Lessera w wydziale personalnym Komendy Powiatowej Milicji Obywatelskiej w Bielsku-Białej.

Oczywiście Lesser pracował tam pod fikcyjnym nazwiskiem. Zdekonspirowany jednak został w maju 1945 r. i skazany na 2 lata więzienia. Miał jednak szczęście, bo wkrótce (sierpień 1945 r.) ogłoszono amnestię i wyszedł na wolność. Inne zdarzenie, rodem z filmu sensacyjnego, miało miejsce 29 maja 1946 r. Tego dnia na samochód osobowy, którym podróżował Pajdak wraz z kierowcą nieznani, uzbrojeni mężczyźni dokonali napadu. Przebywającym w samochodzie osobom kazali wysiąść, sami do niego wsiedli i odjechali w nieznanym kierunku. Okazało się, że w aucie przewożono 45 tysięcy złotych, były to pieniądze starostwa grodkowskiego. Sprawców nie odnaleziono. Dopiero po latach okazało się, że napad był fikcyjny, a napastnikami okazali się Lesser, Stanisław Zagól ps. „Traper” i Stanisław Worobiow – żołnierze NOW w Bocheńszczyzny, dobrze znani Pajdakowi. On to „nadał” im napad, uprzedzając, że będzie transportował gotówkę. Zdobyte tą drogą pieniądze wykorzystano na działalność konspiracyjną. Koniec 1945 roku oznaczał duże zmiany w życiu Pajdaka. W grudniu przybył nielegalnie do kraju z Londynu Edward Sojka - przedstawiciel prezesa Zarządu Głównego Stronnictwa Narodowego, Tadeusza Bieleckiego. Z jego upoważnienia Sojka powołał nowe Prezydium Stronnictwa, jako jego władzę naczelną w kraju oraz zorganizował sieć tzw. delegatur krajowych – ekspozytur rządu emigracyjnego w kraju, na wzór i podobieństwo delegatur z okresu okupacji. Przypomnieć w tym miejscu należy, że SN wraz z PPS tworzyło od lipca 1945 r. rząd Tomasza Arciszewskiego, zaprzysiężony po dymisji rządu Stanisława Mikołajczyka, który wrócił do kraju i wszedł w skład Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej, utworzonego przez komunistów na mocy postanowień jałtańskich. Misja Sojki nie była wiec li tylko pracą partyjną, miała też walor roboty rządowej, zwłaszcza że stanowisko ministra spraw wewnętrznych w rządzie Arciszewskiego sprawował Zygmunt Berezowski z SN.

Mimo wysiłków Sojce udało się zorganizować jedynie trzy delegatury:
- krakowską - którą objął Mieczysław Pszon ps. „Długosz”;
- katowicką, na czele której stanął Władysław Piotrowski;
- oraz dolnośląską, kierowaną przez Włodzimierza Bilana.
Delegatury, każda obejmująca zasięgiem teren jednego województwa, czasem województw ościennych, miały być „oczami i uszami” rządu emigracyjnego. Postawiono przed nimi zadania zbierania informacji na temat sytuacji politycznej, społecznej i gospodarczej kraju. Informacje, w formie raportów, były dostarczane na Zachód za pomocą sieci kurierów, którzy przekraczali nielegalnie granice kraju. Delegatury nie miały charakteru wojskowego. Nie dysponowały też oddziałami zbrojnymi. Ramieniem zbrojnym Stronnictwa było w tym czasie Narodowe Zjednoczenie Wojskowe, powstałe z połączenia Narodowych Sił Zbrojnych i tej części Narodowej Organizacji Wojskowej, która w czasie okupacji nie scaliła się z AK. Kierownik delegatury krakowskiej, Mieczysław Pszon, to osoba bardzo znana w krakowskim środowisku narodowców. W czasie okupacji członek krakowskich władz SN, gdzie odpowiadał za pracę informacyjno-propagandową w małopolskich oddziałach NOW. Pszon jako pierwszego zastępcę obiera sobie Władysława Gałkę, a drugim jego zastępcą w połowie czerwca 1946 r. został Pajdak. „Tracz” dostaje polecenie zorganizowania tras przerzutowych na Zachód. Ma zadbać o „lewe” dokumenty, wyznaczenie marszruty, zdobycie pewnych lokali etapowych, gdzie kurierzy bezpiecznie mogliby wypocząć w trakcie podróży (duże odcinki trasy pokonywano pieszo).

Użytkowników:
1
Artykułów:
62
Odsłon artykułów:
695317
Copyright © 2019 Bocheńscy Żołnierze Wyklęci. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem wydanym na warunkach GNU Powszechnej Licencji Publicznej.